Czemu nie idzie do przedszkola.
Nigdy nie zamierzałam, nie zamierzam i nie będę zamierzała przedstawiać siebie jako osoby doskonałej, nieskazitelnej, pozostawionej bez skaz i rys. Nigdy, ale to nigdy. To jest pewne. Natomiast mam prawo zwrócić uwagę jeśli widzę jakiś problem i domagać się przez państwo i należne organy jego rozwiązania. A należne organy zdają się być wszędzie tam, gdzie nie trzeba a nie, gdzie trzeba. Gdy dzieciaki w wieku podstawówki plątają się po ulicach z papierosami w dłoniach nie ma policji, żeby najzwyczajniej w świecie wpakować do wozu i zawieźć do domu. Zresztą… jeśli dom jest tak zwany patologiczny – a raczej tego można się najszybciej spodziewać – to nie mamy co marzyć o tym, że dziecko samo z siebie pojmie, że coś jest nie tak. To nie przedszkole Kraków, że się dzieciaka od podstaw nauczy co dobre a co złe. A dziecko musi być nauczone od podstaw. Samo z siebie jak ma czerpać tę wiedzę? Wydedukować? To niemożliwe. A dodatkowo jeśli mieszka w domu, w którym rodzice nie stronią od kieliszka, kopcą jak smoki i używają przekleństw, a na dziecko podnoszą rękę samo z siebie nigdy, przenigdy nie będzie miało możliwości nauczyć się, co jest w życiu dobre a co złe, natomiast kiedy wpadnie w szpony kolegów – to już koniec.
Takie sytuacje, kiedy dziecko nie ma żadnego wzorca zachowania, kiedy jego kolegami nie są przedszkolaki Kraków a inne dzieciaki wychowywane w taki sam sposób (czyli w ogóle nie wychowywane) są z lekka, trzeba przyznać, patowe. Bo co można zrobić? Zamknąć rodziców w zakładzie a dziecko… no właśnie? Widziałam niedawno grupkę chłopaków, tak mniej więcej od 12 do 15 roku życia, przyznam się, że miałam lekkiego cykora. Rzucali jakimiś zerwanymi roślinami, coś do każdego prawie mówili, zajmowali całą przestrzeń dużego chodnika. Nie podnosili na nikogo ręki, ale wyraźnie zaczepiali i prowokowali do strachu jeśli można tak powiedzieć. Później się okazało, że jest z nimi wychowawczyni i to dzieciaki z poprawczaka. No właśnie… Powiadam, patowa sytuacja.
Czy należy w takim razie przekreślić dziecko które nie ma takiej rodziny, jaką mieć powinno, nie ma wzorców bo już nic z niego i tak nie będzie? Ależ skąd. Trzeba o takie dzieci walczyć. O każde z nich. Zawsze jak najwcześniej. Czym szybciej tym lepiej. Dlatego gdy słyszymy przez ścianę płacz czteroletniego dziecka nie lekceważmy tego. Zadzwońmy do odpowiedniej instancji. Zawiadommy policję. Trzeba się dowiedzieć, czemu siedzi w domu zamiast pójść do przedszkola, co jest powodem, że tam jest tak głośno, co robią jego rodzice. O każde dziecko trzeba walczyć tak szybko, jak się da. Póki nie wyrasta na chuligana, który popełnia przestępstwa.
Zobacz podobne
71 total views, 1 today
Dodaj odpowiedź
You must be logged in to post a comment.