Nie ma co owijać w bawełnę. Jak dla mnie zakup jakiejkolwiek części do mojego samochodu to niemal droga przez mękę. Lubię prowadzić auto, lubię nawet pomarzyć o Fordzie Mustangu, ale na tym się kończy moja fascynacja motoryzacją. Niestety, ale wielkimi krokami zbliża się zima, więc moje cztery koła czeka delikatny lifting.

Ostatnio jeden ze znajomych mechaników stwierdził, że przed nadejściem zimy trzeba obowiązkowo pozbyć się rdzy, która nie wiedzieć czemu, ale upatrzyła sobie tylne drzwi mojej “turkusowej strzały” - jak zwykli mawiać o mojej Hondzie Civic koledzy z pracy. Przez myśl mi nawet nie przyszło, aby wchodzić w dysputę z fachowcem, więc poprzysiągłem, że jeszcze w listopadzie zjawię się w jego warsztacie. Słowa zamierzam dotrzymać, ale sen z powiek spełnia mi zupełnie inna kwestia!

Opony!

Niestety, ale moje kilkuletnie już opony dały odczuć po sobie mijający czas. Mam zamiar w końcu kupić nowe “gumy”, ale cena w serwisach - delikatnie rzec ujmując - coraz bardziej zniechęca mnie do takiego ruchu. Z pomocą przychodzą jednak sklepy internetowe. Na jednym z nich znalazłem nawet interesujący mnie towar. Jak już wiadomo, nie szukam niczego drogiego. Dużo więc ostatnio czytałem o marce Nexen na jednym z portali informacyjnych. Okazało się, że ta mało znana z pozoru marka, cieszy się z roku na rok coraz większą popularnością na rynku polskim. Dlatego też jestem praktycznie zdecydowany na zakup…Nexen N2000!

Może to naiwne, ale mam wielką nadzieję, że w tym roku moja Ciciczka nie wyciągnie do mnie ręki po kolejne piniądze na kolejny remont…

Zobacz podobne