Kiedyś, jak mieliśmy nasze stare auto, nie mogłam się doprosić o zawiezienie go do myjni. Samochód stał przed domem i łapał nowy kurz, a dzieciaki z sąsiedztwa miały radochę, bo mogły bez problemu palcem napisać na nim „brudas” lub na przykład „patrol interwencyjny”. Wszystko zmieniło się, gdy mąż kupił nam nowe auto. Teraz co tydzień, a nawet dwa razy w tygodniu jeździ na mycie bezdotykowe. Mówię mu: - Kochanie, może pojedziemy do myjni szczotkowej, co? Lubię patrzeć jak te wielkie szczotki myją samochód. A on wpada we wściekłość i za każdym razem tłumaczy mi, jakie zalety ma profesjonalne mycie bezdotykowe. – Kotku, lakier – chyba nie chcesz, żeby był porysowany, tak? Dlatego dla nas i naszego nowego pojazdu stworzone jest mycie bezdotykowe – mówi. Czy ja wiem? Skąd mam wiedzieć, czy faktycznie tylko profesjonalne mycie bezdotykowe jest w pełni bezpieczne dla samochodu i na dodatek jest skuteczne. Pozostaje mi mu zaufać i cieszyć się, że mamy czysty samochód. Cieszy mnie również to, że mycie bezdotykowe jest tańsze niż korzystanie z myjni szczotkowych. Ostatnio w takiej myjni, mój mąż dostał kosmetyki do samochodów Kenotek – za to, że jest stałym klientem. Mamy teraz taki specjalny środek do mycia i pielęgnowania tapicerki. Podoba mi się te Kenotek, bo pozostawia zupełnie matową powierzchnię i przyjemny zapach. Wiem to nie dlatego, że sama go używam. O czystość dba mąż, a ja do takiego wypucowanego auta z chęcią wsiadam. Ostatnio dowiedziałam się, że właśnie Kenotek jest producentem stosowanych w myjniach szamponów do mycia nadwozia, tych które jednocześnie woskują powierzchnię. W naszej myjni jest obecnie promocja, każdy kto wykona profesjonalne mycie bezdotykowe, dostanie specjalistyczny środek do usuwania owadów z karoserii i szyb samochodowych oraz zabrudzeń po ptakach. Już wysłałam męża do myjni. Nasz samochód stoi pod lipą, a na niej swoje gniazda ma pełno gołębi, sami więc rozumiecie, jak wygląd dach naszego samochodu po dłuższym postoju…