Nazywam się Antoni Sawicki i razem z żoną spodziewamy się dziecka. Mamy po trzydzieści cztery lata i syn, który wyjdzie wkrótce na świat jest dla nas spełnieniem marzeń. Tym bardziej, że mieliśmy spore problemy na tym polu. Moja żona Anna musiała zastosować leczenie bezpłodności. Małżeństwem jesteśmy od sześciu lat. Od początku bardzo staraliśmy się o potomstwo. Gdy dwa lata starań nic nie dały, Ania postanowiła się przebadać. Okazało się, że leczenie niepłodności jest tutaj koniecznością. Wcześniej nie mieliśmy pojęcia, że niepłodność dotyczy nas również. Co prawda Ania chorowała i bardzo źle przeszła ospę, ale nie spodziewaliśmy się takich wyników od ginekologa.
Zaczęły się wędrówki po lekarzach i klinikach. Nie tak wyobrażaliśmy sobie nasz związek, ale cierpliwie znosiliśmy wszystkie niedogodności, które zesłał nam Bóg. Nigdy nie przestałem wierzyć, że leczenie bezpłodności nie przyniesie efektów i moja żona nie zajdzie w ciążę. Ania przeszła kilka poważnych operacji. Specjalnie brałem wolne w pracy, by móc z nią być w szpitalu. Lekarze podziwiali nasz upór i starali się, by leczenie niepłodności przyniosło oczekiwany efekt. Byli i tacy, którzy wątpili w nasze szczęście. Mówili nam, że mamy zaakceptować niepłodność i skierować się do ośrodka adopcyjnego. Gdzieś jednak w środku czułem, że jesteśmy stworzeni do tego, by mieć własne dziecko. Leczenie bezpłodności Anki pochłonęło mnie bez reszty. Byłem mniej efektywny w pracy, a nocami śledziłem strony internetowe, by na temat leczenie niepłodności wiedzieć wszystko. Kupowałem fachowe książki i starałem się cały czas wspierać Anię w trudnych chwilach. Ona również gorąco wierzyła, że uda jej się wyleczyć niepłodność.
I stał się cud! Mimo wątpliwości lekarzy, Ania zaszła w ciążę! Skakałem pod sam sufit, gdy usłyszałem radosną nowinę. Zadzwoniłem do całej rodziny i wszystkich znajomych chwaląc się, że będziemy mieli potomka. Moja żona większość stanu błogosławionego spędza w szpitalu. Lekarze wolą mieć ją na oku. Jednak cała ciąża przechodzi bezkonfliktowo. Anka czuje się świetnie.


RSS feed for comments on this post · TrackBack URI
Leave a reply
You must be logged in to post a comment.