Zawsze zastanawiałam się jak to możliwe, że moja koleżanka z grupy ze studiów za każdym razem przychodzi na zajęcia w nowych ciuszkach. Kaśka pracuje na poczcie więc na pewno kokosów nie zarabia, a za każdym razem ma na sobie coś wystrzałowego, coś czego zazdroszczą jej wszystkie dziewczyny w naszej grupie i nie tylko. Zawsze nowe bluzeczki, spodnie czy sweterki, na które pewnie wydaje majątek. Kiedyś przez przypadek ktoś w grupie zażartował, że pewnie to odzież używana. Wielkie było nasze zdziwienie, gdy Kaśka potwierdziła, że to właśnie z salonów odzieży używanej bierze takie wystrzałowe ubrania i że wszystkie przerabia po swojemu wieczorami po pracy i że czuje się w nich doskonale. Nikt nie chciał wierzyć, że to prawda, że takie fajne ubrania można kupić za kilka złotych za sztukę lub nawet na wagę. Kasia powiedziała nam, że hurtownia odzieży używanej, która zaopatruje jej salonik z odzieżą używaną, sprawadza swój towar z Wysp Brytyjskich, gdzie to co się nie sprzeda w sezonie jest po prostu oddawane jako odzież z drugiej ręki. Wiele dziewczyn z grupy było tak zachwyconych tym, że takie ubrania można znaleźć w sklepach z odzieżą używaną, że praktycznie przez cały wykład szeptały do siebie tylko o tym, by wybrać się wspólnie na zakupy. Używana odzież stała się więc tematem przewodnim całych zajęć i kolejnych także, ponieważ dziewczyny chciały się pochwalić jakie wspaniałe ciuszki udało się im wyszukać w ciucholandzie i opowiedzieć, że wydały na wszystko tylko po około 50 złotych, a przyniosły do domów całe siatki zakupów.

Zobacz podobne