Miałam ostatnio pracować w naprawdę pięknym hotelu, w którym widziałam chyba najpiękniejsze hotelowe fotele biurowe, krzesła biurowe i lady recepcyjne, ale niestety nie było mi to dane. Nie dlatego, że brakowało mi kwalifikacji do zostania recepcjonistką (bo umówmy się, że nie są one aż tak bardzo wysokie, żebym im miała nie sprostać), ale dlatego, że wydarzył się nieszczęśliwy wypadek w hotelu i hotel spłonął. Spłonął na moich oczach, gdyż akurat byłam na miejscu, bo odbywałam jeszcze ostatnie swoje szkolenia. Najśmieszniejsze (ale i tragiczne jednocześnie) jest to, że owe piękne fotele biurowe, krzesła biurowe i lady recepcyjne zostały do hotelu zawiezione zaledwie na dzień przed wybuchem pożaru i nie były jeszcze nawet ubezpieczone – ubezpieczony był tylko sam hotel, ale dobre i to. Zawiezione zostały zatem zaledwie dzień wcześniej, a w dniu pożaru, to właśnie pomieszczenie, w którym zostały umieszczone owe fotele biurowe, krzesła biurowe i lady recepcyjne zapaliło się jako pierwsze. Nie chcę, żeby wychodziła z tej historii jakaś teoria spiskowa, ale jednak jest zastanawiające, że do hotelu jest coś przywiezione, a następnego dnia od tego miejsca, w którym to „coś” stoi, zaczyna się pożar. Myślę, ze policja na pewno będzie sprawdzać także ewentualność jakiegoś podpalenia.

Można zatem powiedzieć, że nie mam szczęścia do pracy, a szkoda, bo akurat w tym momencie jakaś praca, a przede wszystkim pieniążki z niej pochodzące, bardzo by mi się przydały. Potrafię jednak cieszyć się z tego, co mam i w tej chwili cieszę się na przykład, że nie znajdowałam się w feralnym pomieszczeniu w chwili wybuchu w nim pożaru. Mogłoby się to skończyć znacznie gorzej, niż tylko utratą pracy. Wychodzę z założenia, że zamiast zawsze narzekać na swój los (jak my, Polacy, często lubimy niestety robić), należy raczej szukać w nim aspektów pozytywnych, a mogę Was zapewnić, że w każdej sytuacji jakieś pozytywne elementy da się znaleźć.