Andrzej opowiadał mi ostatnio, że w firmie, w której pracuje odbył się ostatnio strajk pracowników, którzy domagali się podniesienia pensji. W efekcie całkowicie stanęła produkcja (zakład wytwarza głównie szafki BHP). Pracownicy w ramach protestu rozwiesili wszędzie flagi i transparenty, a także nakleili na szafki ubraniowe plakaty zachęcające do protestu. Związkowcy przez kilka dni okupowali budynek, w którym mieści się zarząd. Drugiego dnia doszło nawet do potyczek, w wyniku których ucierpiało parę osób i pojemniki transportowe. Po trzech dniach strajku niemiecki zarząd firmy produkującej szafki BHP przystąpił wreszcie do rozmów z pracownikami. Andrzej występował jako jeden z negocjatorów. Opowiadał, że rozmowy były bardzo długie trudne. Właściciele fabryki tłumaczyli, że firma znajduje się w trudnej sytuacji finansowej i nie stać jej na podwyżkę pensji. W dodatku byli oburzeni faktem zdemolowania przez pracowników niektórych urządzeń i takich rzeczy, jak stojące na hali pojemniki transportowe. Nie podobały i się także pomazane szafki ubraniowe, na których niektórzy pracownicy powypisywali obraźliwe hasła. Andrzej musiał im tłumaczyć, że zarząd przecież od dawna obiecywał wzrost wynagrodzeń, poza tym pracownicy często zostają po godzinach pracy, co jest niezgodne z przepisami prawa pracy. Poza tym wyjaśnił, że pojemniki transportowe i inne rzeczy zostały zniszczone przez przypadek, w wyniku starć strajkujących z ochroną. Po kilku dniach takich negocjacji udało się wreszcie osiągnąć porozumienie. Zarząd zapowiedział, że podniesie płace od następnego kwartału, a także obiecał, że wszyscy pracownicy dostaną wynagrodzenie za przepracowane nadgodziny. Strajkującym odpowiadało takie rozwiązanie, dlatego już w poniedziałek zniknęły plakaty, które zdobiły do tej pory szafki ubraniowe, ruszyła także produkcja głównego produkcję i z taśm zaczęły schodzić kolejne szafki BHP. Mimo to Andrzej stwierdził, że ta praca już mu nie odpowiada i wkrótce złoży wymówienie. Jak powiedział, nawet po podwyżce jego płaca będzie niska, poza tym ma już dość zmian nocnych i braku wolnych sobót. Teraz zamierza szukać zatrudnienia w podobnej fabryce, tylko że już nie w Toruniu, ale w Bydgoszczy.

Zobacz podobne