W mojej opinii, jeśli można wyrazić swoje własne zdanie, turystyka nie ma nic tak naprawdę wspólnego z wypoczynkiem. Szczególnie nie to standardowe podróżowanie, o którym niejeden z nas automatycznie myśli natykając się to słowo. Według mnie relaks daleki jest od smażenia się na plaży, pływaniu kajakiem po jakichś potokach, wspinaczka w jakiejkolwiek postaci… Co to ma w sumie wspólnego z odpoczynkiem? Dla mnie to zwykła męka – związana z koniecznością znoszenia ekstremalnych warunków klimatycznych takich jak bardzo wysoka temperatura, fizyczne wysilanie się i tak dalej. To nie coś, co mogę polubić.
Jedyną dla mnie przyjemną częścią wycieczek jest latanie. Kocham latać. Mam gdzieś te wszystkie wycieczki, poznawanie, turystyka – rzeczy te nie interesują mnie, wydają mi się być zwyczajną rozrywką dla mas, która mnie właściwie nie podoba się wcale. Chcecie – to sobie oglądajcie zabytki, nic mnie to nie obchodzi.
Ja ubóstwiam latać. Odbić się od ziemi to właściwie tak jak oderwać się od starego życia, nie myśleć o wszystkich tych przyziemnych sprawach, trudnościach, idiotyzmach, pracy. Ubóstwiam być na wysokości, w chmurach. Jednakże do pewnego czasu nie było mi dane latać zbyt często – przelot samolotem to wciąż duży wydatek. Na szczęście kuzyn polecił mi niedawno oferty last minute – bo w przypadku gdy wszystko mi jedno gdzie lecę, a zależy mi w sumie na tym, by zaoszczędzić, to jest to najlepszy wybór. I miał dobry pomysł – podróże last minute to najbardziej niedrogie i wspaniałe loty. Ciągle z nich korzystam - mogę ciągle pływać w obłokach.

Zobacz podobne