Kiedy zaczynałam pracę, nie miałam pojęcia o tym co oznaczać może słowo mobbing, ani też o tym, że szef mógłby zacząć nie podrywać. Jak się jednak okazało, to co spotyka wiele kobiet w pracy, spotkało i mnie. Na początku nie podejrzewałam niczego, szef był miły, uśmiechał się i czasem prawił mi komplementy. Nie widziała w tym nic zdrożnego. Po jakimś czasie zaczęłam dostawać prezenty. Szef twierdził że to zwykłe gadżety reklamowe, które on dostaje od innych kontrahentów, a ponieważ ma ich sporo, kolejne nie są mu potrzebne. Nawet się tym cieszyłam, były to bowiem dość atrakcyjne rzeczy: wino, czekoladki belgijskie, markowe pióra, aktówki. Złe przeczucie dotknęło mnie dopiero kiedy zaczęłam dostawać torebki damskie. To nie mogły być już prezenty reklamowe od innych kontrahentów. Nikt nie dał by bowiem mojemu szefowi torebki. Pewność że czegoś ode mnie chce zyskałam wtedy kiedy zaczął dawać mi perfumy. Nie umiałam odmówić, nie umiałam też z nim o tym porozmawiać, uznałam więc że najlepiej będzie się zwolnić, co zresztą zrobiłam. Szkoda mi tylko tych perfum i czekoladek, bo w sumie, poza wszystkim, były to całkiem miłe prezenty.

Zobacz podobne