Pisałam już o obserwacjach danah boyd, związanych z przejawami klasowości w społecznościach sieciowych. Robiącej badabia oberwało się za te stwierdzenia, niektórzy nazwali ją homofobką i rasistką, wielu nie podobał się brak danych ilościowych (wiadomo, że nie ma to jak dobra tabelka z procentami oraz gry online, wtedy to jest Nauka z Prawdziwego Zdarzenia).
Boyd na te zarzuty dała odpowiedź, choć wątpię, by wielu osobom chciało się taki długi tekst czytać, a teraz do obrony swoich tez wykorzystywać może jeszcze magiczne procenty i liczby.
Eszter Hargittai w swoim artykule \\\\\\\\\\\\\\"Whose Space? Differences Among Users and Non-Users of Social Network Sites\\\\\\\\\\\\\\" podaje wyniki badań przeprowadzonych w lutym i marcu tego roku wśród studentów i studentek uniwersytetu w Illinois, sytuowanego wśród dziesięciu najbardziej zróżnicowanych etnicznie - a więc miejsca wprost wymarzonego do prowadzenia tego typu analiz.
A skoro chodzi o dane, to niech one same przemówią (co, oczywiście, nie jest prawdą, liczby o niczym nie mówią, wiele zależy od tego, jak je zinterpretujemy):
Serwisy społecznościowe spowodowały zainteresowanie się internetem przez osoby dotąd nieznające sieci. Z polskich serwisów na pewno warto wymienić nasza klase który to serwis pozwala odnaleźć osoby z lat szkolnych.

