Pierwsze spotkanie z detektywem wygląda tak: przychodzisz w samo południe do restauracji. Detektyw przez telefon nawet nie opisuje swojego wyglądu – twierdzi, że zawsze go rozpoznasz. Siedząc w restauracji oczywiście postępuje zgodnie z zaleceniami autorów kryminałów – siedzi przodem do sali, pod ścianą, żeby nie dać się zaskoczyć wrogowi. A wygląd? Szara marynarka, złamany nos, lekka nadwaga… Może jeszcze coś charakterystycznego? Pewnie to, że za godzinę obserwacji bierze stówkę. Jest taki, jak większość detektywów – emerytowany były glina. W tej chwili próbuje dorobić. Dzwoniąc do takiego detektywa, telefon odbiera jego żona – kobieta zdziwiona tym, że dzwoni klient, bo przecież mąż nigdzie się nie ogłasza. Ale i tak odniosłeś spory sukces – inni detektywi nie mieli czasu, ochoty lub odpowiedniego zezwolenia, żeby śledzić twoją żonę.
W rozmowie z detektywem nie otrzymujesz żadnej gwarancji na skuteczność działań. Poinformował cię jednak, że przy odrobinie szczęścia dostarczy materiał dowodowy pozwalający na skuteczne przeprowadzenie rozwodu. W większość przypadków takimi dowodami są zdjęcia, ale nieraz trzeba stawić się w sondzie i zeznać, że żona cię zdradza – dla naszego bohatera to oczywiście żaden problem.
Co ciekawe, na pierwszym spotkaniu słyszysz, że już jesteś śledzony. Nawet otrzymujesz zapisany na skrawku gazety numer rejestracyjny samochodu, który zaparkował przed lokalem chwilę przed waszym spotkaniem. Co w tej sytuacji? Dostajesz zalecenie zachowania maksymalnej ostrożności. Zero romansów, zero podejrzanych telefonów do kobiet (uwaga na podsłuchy), co chwilę oglądaj się za siebie i sprawdzaj w szybach wystawowych, czy nie jesteś śledzony. A propos – pamiętasz komiksy o kapitanie Żbiku? To pewnie już gdzieś czytałeś o tych zaleceniach…
Musisz koniecznie jak najszybciej przekazać detektywowi informacje, kim jest twoja żona, z kim się spotyka, z kim i gdzie może cię zdradzać. Musisz z odpowiednim uprzedzeniem informować naszego detektywa o zamiarach wyjazdu żony – przecież musi się odpowiednio przygotować do akcji.
Jak pamiętasz, gwarancji nie dostałeś, ale kasę musisz wyłożyć. Co, jeżeli nie znajdą się dostateczne dowody zdrady? Wynajmiesz innego detektywa. Atrakcyjnego, wysportowanego mężczyznę, który z odpowiednią opłatą zgodzi się uwieść twoją żonę, a następnie stawić się w sądzie w roli świadka i opowie o wszystkim.
Jaki jest polski detektyw? Przypomina porucznika Colombo czy może raczej detektywa Clouseau? Detektywi sami kreują się na tego pierwszego, twardego macho z czarnego kryminału. Praktyka jest jednak nieco inna – większość detektywów jest po prostu zakręcona i bezskuteczna.
RSS feed for comments on this post · TrackBack URI
Leave a reply
You must be logged in to post a comment.