Pierwsze polskie zakłady bukmacherskie. pojawiły się w połowie lat 90. Idea przyszła ze Wielkiej Brytanii. Obecnie w kraju działa kilka firm zajmujących się bukmacherstwem, czyli obstawianiem zakładów. Tuż przed ważnymi wydarzeniami sportowymi lub politycznymi zakłady obstawia wielu “dorywczych” graczy. W zwyczajne dni przychodzą głównie stali klienci. Kobiety tu raczej nie przychodzą, no chyba, żeby obstawić zakłady dla swoich mężów czy chłopaków. Bukmacherstwo to męska sprawa.
Zakłady przyjmowane są do rozpoczęcia meczu, wygrane z reguły wypłaca się następnego dnia. Są też zakłady, kiedy gracz inkasuje wygraną zaraz po zakończeniu rozgrywki. Minimalna stawka wynosi 2 zł. Sukces, czyli wygrana, to połączenie fartu, intuicji i wiedzy na dany temat. Ci, którzy czują się na siłach, mogą obstawić kilka zakładów łącznie - niekoniecznie z jednej dyscypliny czy rozgrywanych tego samego dnia. W przypadku poprawnego typowania mnoży się wszystkie kursy i stawkę. Ryzyko jest wprawdzie znacznie większe, ale i wysokość ewentualnej wygranej rośnie.
W ciągu dnia przychodzą koniarze i psiarze, bo przed południem odbywa się najwięcej gonitw. Wyniki na żywo gracze śledzą na ekranach telewizorów. Przy piwie, bo niektóre punkty działają przy pubach. Atmosfera na pozór luźna, im bliżej linii mety, tym większe napięcie na twarzach graczy. Najwięcej jest koniarzy. Stanowią zwartą grupę, znają się ze Służewca. Poza sezonem obstawiają zakłady w punktach bukmacherskich. Współpracują ze sobą, bo w odróżnieniu od totka w zakładach bukmacherskich nie ma jednej puli do podziału - w przypadku wygranej wszyscy dostają obowiązującą stawkę.
RSS feed for comments on this post · TrackBack URI
Leave a reply
You must be logged in to post a comment.