Ostatnio college wysłała mnie na staż obowiązkową do liceum, w którym spędziłem 3 lata mojego istnienia. Celem stażu było obeznanie się z systemem nauczania na ćwiczeniach informatyki.
Śmiać mi się chciało jak przypomniałem sobie swoich belfrów i to, czego mnie chcieli nauczyć. Najlepsze zajęcia z informatyki były na przerwach jak chodziliśmy grać w strzelaniny do biblioteki, dlatego to było pierwsze miejsce, które odwiedzałem
Tam zrodziła się idea powstania klanu i tam zaczynaliśmy wariactwo, które trwa nadal od 6 lat.
Kiedy zajrzałem do środka oczom moim ukazała się pewna nowość – serwer hp, dwie drukarki monochromatyczne i skaner hp. Szkole chyba zaczęło się wreszcie nieźle powodzić
Po pececie, na którym szaleliśmy nie zostało nawet śladu. Nie zmieniła się za to pani od informatyki, która cały czas uważa informatykę za wymysł belzebuba i konieczne zło. Nie pytałem nawet o nowe sprzęty - nie chciałem jej wnerwiać.
Zweryfikowałem, ulubionej gry też już nie było.
Teraz swoje kroki powinienem skierować do pracowni informatycznej.